Zakładamy winnicę cz. 20: zimowe absurdy
Pędze na motocyklu, nagle silnik milknie bez ostrzeżenia, odruchowo skręcam na pobocze, po czym motor całkowice zastyga w bezruchu, cisza.
Pędze na motocyklu, nagle silnik milknie bez ostrzeżenia, odruchowo skręcam na pobocze, po czym motor całkowice zastyga w bezruchu, cisza.
Koniec sezonu ma swoje plusy i minusy. Plusem jest to, że człowiek wreszcie może się wyspać, wypić dwie kawy bez paniki, pobawić się z dzieckiem i porozmawiać z żoną, chyba w tej kolejności.
Monotonia, słowo bliskie temu kto uprawia winorośl. Monotonia oznacza rytm. Stałe, tonowe przemieszczanie się w dół i w górę rządka, wpatrywania się w setny krzak, wyłączanie myśli i włączanie mózgowego auto pilota.
Żywioł. Nie wiem jak w Wikipedii, ale w mojej osobistej encyklopedii to draństwo. W dziesięć minut potrafi zamienić nadzieje w beznadzieje, miłość w czystą złość. Taką moc ma żywioł a taką niemoc odkrywam w sobie.