fbpx

Opowieść w formie bloga

od kukurydzy korzenia po butelkę wina

Zakładamy winnicę, cz.11: Wszędzie biel

Wstaje rano, wyglądam przez okno i szok! Samochody, drzewa, w zasadzie cała ulica pokryta białym puchem pierwszego śniegu! Ale skąd? Jakim prawem?

Od tygodnia codziennie, ba, nawet dwa razy dziennie, sprawdzam trzy portale pogodowe bo jak hieny cmentarne czekamy na ten jeden wymarzony dzień w którym słonce pokaże swe oblicze, wiatr wreszcie przycichnie a termometr podskoczy w sferę cyfr dodatnich. I tym dniem miało być właśnie dzisiaj, dniem w którym pokryjemy pole też białym puchem ale wapna węglowego a nie śnieżnych płatków.

W drodze na działkę szybko kalkuluję, a może to lepiej, że spadł śnieg, może wapno lepiej się w jego warstwie rozpłynie? Z drugiej strony, jeżeli na dzień dobry cała połać pokryta będzie białym puchem to jak zobaczymy gdzie sypać, bądź co bądź, też białego nawozu?

Jadę tak i debatuję w swojej głowie, na dodatek przeklinam sam siebie za to, że poprzedniej nocy wyjątkowo nie zacumowałem mojej fury w garażu i tylko zazdroszczę czystym jak łzy samochodom zaparkowanym beztrosko wzdłuż ulic które mijam. Ale chwileczkę, przecież one wszystkie są czyste! Po zatym zdaje sobie sprawę, że na chodnikach czy drzewach też nie widzę ani jednej śnieżnej plamy. Bogowie znowu ze mnie zakpili. Śnieg jak najbardziej spadł, ale jedynie na mojej i do tego bocznej ulicy.

Scroll to top