Opowieść w formie bloga

od kukurydzy korzenia po butelkę wina

Jak zakładamy winnicę, cz. 28: Kotek, czarny kotek

Na ten dzień czekałem dwa miesiące. Dzień, w którym wsiądę w ciągnik i okopie rzędy. Dzień, w którym słońce zaświeci, a co ważniejsze, gleba wyschnie na tyle aby nie doświadczać slalomu gigant w dwutonowym wehikule.

Continue Reading

Jak zakładamy winnicę, cz. 27: Archipelag Gułag

Czasami winiarz modli się o deszcz. Nie o deszcz co doda życia latorośli, lecz o deszcz co doda życia winiarzowi. Bo wtedy taka kreatura ma szansę, choćby na chwilę, powrócić do świata żywych, wstać później, wypić powolnie espresso, wziąć długą kąpiel i ogolić się (jeżeli to on, chyba, że ona też się goli).

Continue Reading

Jak zakładamy winnicę, cz 26: Szybka sobotnia akcja

To miała być szybka sobotnia akcja. Ostatni oprysk w tym roku. Maks trzy godzinki. Zamiast tego, mija już godzina siódma a końca nie widać.

Continue Reading

Jak zakładamy winnicę, cz 25: Wszechświat i Ty

Pablo Coelho twierdzi, że gdy czegoś bardzo, ale to bardzo pragniesz, to cały wszechświat Ci w tym dopomoże. Ja twierdzę, że jeżeli cały wszechświat jest Ci przeciwny, to nie ma znaczenia jak bardzo czegoś pragniesz, figa z makiem.

Continue Reading

Jak Zakładamy Winnicę, cz.24: Życie figle płata

Do niedawna, mój dzień zwykle kończył się o piątej rano. Wychodziłem wtedy z całonocnych milong w Buenos Aires, Berlinie czy Waszyngtonie. Teraz mój dzień o tej godzinie się rozpoczyna.

Continue Reading

Scroll to top