Opowieść w formie bloga

od kukurydzy korzenia po butelkę wina

Jak zakładamy winnice #3: hobby czy sposób na życie?

“Jaki areał pod uprawę?” – to jeden z trzech kluczowych pytań, które sobie zadałem na samych początku. Statystyki mówią, że obecnie w Polsce nie więcej niż 700 hektarów znajduje się pod uprawą winnej latorośli i co wymowniejsze, mamy tyle samo winnic.

Oznacza to, że nasze winiarstwo to nadal hobby, z areałem typowej winnicy poniżej jednego hektara. Oczywiście, biorąc pod uwagę, że uprawa winorośli w Polsce odradza się dopiero od dziesięciu lat i to praktycznie od zera, nawet obecny etap hobbistyczny jest już dużym osiągnięciem.

Muszę jednak przyznać, że chociaż jest to zasadnicze pytanie, od początku znałem na nie odpowiedź. Prawdopodobnie mam tak zakodowanie w swoim DNA, że jak coś pobudza we mnie uczucie pasji i gotowość do bezgranicznego zaangażowania, wtedy robię to na poważnie. Tak mam z winem. Tak też miałem, kiedy jako dziesięciolatek zbierałem znaczki, potem na studiach wydając pismo spraw międzynarodowych i później, w życiu zawodowym, tworząc firmę internetową czy ucząc i propagując tango argentyńskie w Polsce.

Wiadomo jednak, że życie wpuszcza nas w różnorodne koleiny a obraz przeskakiwania od pasji do pasji byłby zbyt piękny aby był prawdziwy. Imałem się prac, zwłaszcza na początku mojego życia zawodowego, do których odruchowa czułem niechęć. Tak było sprzedawając ogłoszenia, pracując w bibliotece uniwersyteckiej aż po etaty w biurokratycznych strukturach rządowych i korporacyjnych. Te zajęcia po prostu nie były dla mnie, czułem to w kościach i może dlatego, że nie miałem większych obligacji wobec innych, stać mnie było na ryzyko spróbowania czegoś nowego. Chociaż wtedy tak na to nie spoglądałem, teraz jestem wdzięczny, że miałem styczność z tym czego nie lubię, bo takie zajęcia uczą pokory a poza tym często aby rozpoznać to co się lubi, najpierw trzeba wypić z kielicha goryczy. Banalne ale jak prawdziwe.

Z tych wyważeń, możemy się domyśleć, że moja odpowiedz brzmiała: będę produkował wino jako sposób na życie. Oznacza to przede wszystkim to, że na pewnym etapie będziemy się z wina utrzymywać a z odrobiną szczęścia, przekażemy pałeczkę następnemu pokoleniu. Oczywiście każdy ma inne wymagania i wyobrażenie ile “potrzebuje” do życia, więc nie ma tutaj jednej reguły. Dla nas, po wstępnej kalkulacji, doszedłem do wniosku, że potrzebujemy minimalnie 5 hektarów uprawy.

Scroll to top