Kosiarka Elektryczna EGO — Recenzja po 2 miesiącach użytkowania!

Recenzja użytkownika · Winnica Jura · lipiec 2026

🇬🇧 English version — read this review in English →

We wrześniu 2025 kupiłem elektryczny traktorek koszący marki EGO — od dealera z Alwernii, po prezentacji zorganizowanej u mnie na winnicy z udziałem polskiego dystrybutora marki (Ego Partner, Wrocław). To recenzja pisana nie po godzinnym testowaniu w salonie, tylko po dwóch ostatnich miesiącach regularnego koszenia w środku sezonu. Krótko: sprzęt sam w sobie ma zalety, ale kluczowy parametr — powierzchnia, jaką da się skosić na dostarczonych akumulatorach — okazał się ułamkiem tego, co obiecywano mi przy sprzedaży. A początek sezonu przyniósł do tego usterki, z jedną groźną sytuacją na stoku włącznie.

1/5 — moja ocena wystawiona w Google

Wideorecenzja

Wideorecenzja (2 minuty): koszenie, realny zasięg akumulatorów i koszty.

Jak doszło do zakupu

To nie był zakup „w ciemno” przez internet. Przedstawiciel dystrybutora Ego Partner z Wrocławia razem z dealerem z Alwernii przyjechali do mnie na winnicę, obejrzeli teren i zaprezentowali dostępny sprzęt marki EGO. Testowaliśmy razem kilka rodzajów kosiarek — sprzedający znali więc dokładnie wielkość i uwarunkowania powierzchni, którą koszę. Ostatecznie wybraliśmy traktorek, bo pokazana kosiarka była bardzo niestabilna na stokach.

Testowanie sprzętu firmy EGO na naszej działce, 22 września 2025 r. — ostatecznie wybraliśmy traktorek, bo pokazana kosiarka była bardzo niestabilna na stokach.

Po prezentacji poprosiłem dealera o ofertę na wybrany model oraz — dla porównania — o cenę porównywalnej kosiarki spalinowej. Ceny wyszły porównywalne, przy jednym kluczowym założeniu, które padło ze strony sprzedających:

Zakupione akumulatory miały spokojnie wystarczyć na skoszenie 1 hektara za jednym razem.

To założenie było podstawą mojej decyzji. Przy takim zasięgu wygoda sprzętu akumulatorowego wygrywa ze spalinowym. Kupiłem więc traktorek EGO wraz z zestawem akumulatorów wskazanym w ofercie.

Po 2 miesiącach: realne liczby

Rzeczywistość zweryfikowała ofertę bardzo szybko:

  • Dostarczone pierwotnie akumulatory wystarczały na skoszenie około 10 arów. Przypomnę: 1 hektar to 100 arów.
  • Po kilku telefonach dealer dorzucił — jak to określił, „od siebie” — dwa dodatkowe akumulatory. Efekt: zasięg wzrósł do około 15 arów.
  • Moja koszona działka ma 50 arów. Obecny zestaw kosi więc około 1/3 tej powierzchni na jednym ładowaniu — nie mówię już nawet o obiecywanym hektarze, nie starcza na pół hektara.
  • Każde koszenie wydłuża się przez to o mniej więcej 2,5 godziny ładowania. W sezonie to realny, dodatkowy koszt robocizny i logistyki.

Obietnica kontra rzeczywistość

 Obietnica przy sprzedażyStan po 2 miesiącach
Zasięg na dostarczonych akumulatorach„spokojnie 1 ha” (100 arów)ok. 10 arów
Po dołożeniu 2 akumulatorów przez dealeraok. 15 arów
Koszenie działki 50 arówjedno podejście, z zapasemok. 1/3 działki + ~2,5 h ładowania
Realny zasięg vs obiecany100%10–15%

Niedopracowanie: wyłączające się noże i utrata hamowania na stoku

Zasięg to niestety niejedyny problem — kosiarka okazała się też po prostu niedopracowana. Na początku sezonu, przy koszeniu średniej trawy, mechanizm noży potrafił sam wyłączać się w trakcie pracy.

Było też coś znacznie groźniejszego: kilka razy kosiarka wyłączyła się przy zjeździe ze stoku — a wraz z nią cały mechanizm hamujący (biegi). Maszyna zaczynała staczać się bez żadnej kontroli. Na szczęście za każdym razem była to już końcówka stoku i udało mi się ją zatrzymać kierownicą, zjeżdżając na bok. Przy dłuższym zboczu mogło się to skończyć wypadkiem.

Zgłosiłem to na samym początku u dealera. Kosiarkę zabrali do serwisu i samoistne wyłączanie naprawili — według serwisu maszyna była ustawiona na bardzo delikatne koszenie i trzeba było podnieść siłę koszenia. Doceniam, że tę usterkę usunięto sprawnie. Ale nie zmienia to faktu, że nowy sprzęt tej klasy — sprzedany po prezentacji na moim terenie — nie powinien trafić do klienta w konfiguracji, w której gaśnie w średniej trawie, a na stoku traci hamowanie.

Co na plus

Żeby recenzja była uczciwa: sam traktorek jako maszyna jest przyjemny w użytkowaniu — cichy, bez spalin, a po serwisowej korekcie ustawień kosi już bez gaśnięcia. Problem nie leży w tym, JAK ten sprzęt kosi, tylko ILE jest w stanie skosić na akumulatorach sprzedanych mi jako wystarczające na hektar — oraz w opisanych wyżej usterkach z początku sezonu.

Reklamacja u sprzedawcy

Po kilku rozmowach telefonicznych i SMS-ach wysłałem do sklepu w Alwernii oficjalne pismo. Zażądałem w nim dostarczenia akumulatorów o dwukrotnie większej mocy niż obecna — tak, aby dało się skosić przynajmniej moją 50-arową działkę — zgodnie z ustaleniami z momentu zakupu akumulatory miały starczyć na 1 ha. Zaprosiłem też sprzedawcę i dystrybutora na winnicę, choćby co tydzień, żeby na własne oczy zweryfikowali, na ile realnie starczają akumulatory. Poprosiłem o ustosunkowanie się w ciągu 3 dni roboczych.

W wyznaczonym terminie nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Na pismo z 19 czerwca ani dealer z Alwernii, ani dystrybutor Ego Partner nie zareagowali przez ponad dwa tygodnie — maile i SMS-y pozostawały bez echa. Sprzedawca odezwał się dopiero 7 lipca, po tym jak zapowiedziałem publikację tej recenzji: przekazał pisemną odpowiedź dystrybutora, a 10 lipca przedstawił własne stanowisko — że przy wycenie i pokazach „nie było mowy o tym, iż na jednym ładowaniu akumulatorów wykosi Pan 1 ha”. Przyznał przy tym, że zgłaszałem zbyt małą wydajność od początku sezonu i że przekazał mi dwie dodatkowe baterie. Ocenę tego stanowiska pozostawiam czytelnikom.

Uważam, że sposób, w jaki sprzedawca traktuje klienta PO sprzedaży — zwłaszcza gdy pojawia się problem — mówi o firmie więcej niż najlepsza prezentacja handlowa. Tę informację zostawiam każdemu, kto rozważa zakup u tego dealera lub dystrybutora.

Werdykt po 2 miesiącach

Rozbieżność między tym, na podstawie czego kupowałem, a tym, co otrzymałem, jest ogromna: 10–15 arów zamiast hektara. Gdyby w ofercie padła prawdziwa liczba, porównanie z kosiarką spalinową wypadłoby zupełnie inaczej i tego zestawu bym nie kupił. Czuję się przez sprzedających wprowadzony w błąd — a reakcja na reklamację (odpowiedź dopiero po zapowiedzi publikacji tej recenzji i zaprzeczenie zapewnieniom z dnia sprzedaży) tylko to poczucie pogłębia. Do tego dochodzą usterki z początku sezonu, w tym utrata hamowania przy zjeździe ze stoku — usunięte przez serwis, ale w nowym sprzęcie nie powinny się zdarzyć.

Jeśli rozważasz zakup kosiarki lub traktorka akumulatorowego — EGO czy innej marki — na większy teren:

  • Żądaj deklaracji zasięgu na piśmie: konkretna powierzchnia, konkretny zestaw akumulatorów, warunki koszenia.
  • Nie opieraj się na zapewnieniach ustnych — nawet jeśli sprzedający widział Twój teren na własne oczy.
  • Policz sam: pojemność akumulatorów (Wh) i pobór mocy maszyny mówią więcej niż zapewnienia handlowca.

Powyższy tekst to opis moich osobistych doświadczeń jako klienta oraz moja subiektywna ocena. Recenzja wideo — wkrótce. Stanowiska sprzedawcy i dystrybutora otrzymane 7–10 lipca opisałem powyżej; jeśli pojawi się nowa propozycja rozwiązania, zaktualizuję ten wpis.