Blog o Polskim Winie

jak powstaje polska winnica

Dlaczego produkujemy wino ekologiczne?

To jest pytanie, które często zadają mi enoturyści odwiedzający naszą winnicę. Przyznam, że czasami też sobie zadaje to pytanie, bo odpowiedź wcale nie jest taka oczywista.

Z ekonomicznego punktu widzenia, produkowanie win ekologicznych w Polsce nie ma dużego sensu. Dlaczego? Dlatego, że już na dzień dobry, polskie wina – niezależnie jak zrobione –  są stosunkowo drogie, średnia cena znajduje się w przedziale 50 do 70 zł, czyli dosyć wysoko jak na wina wyprodukowane z relatywnie młodych winnic.

Zwykle tłumaczę ludziom, że ta cena to nie chciwość rodzimego winiarza, tylko fakt, że w odróżnieniu od naszych kolegów z Niemiec czy Francji, my w Polsce nie dziedziczymy winnic od naszych ojców czy dziadków. Tutaj, wszystko musimy zakładać od początku; kupić ziemię, zasadzić latorośl, postawić rusztowanie i kupić sprzęt do uprawy; a jak już ogarniemy winnicę, to trzeba wybudować budynek winiarni a potem wyposażyć go w drogi sprzęt do winifikacji. 

Jest takie trafne określenie w j. angielskim – capital intensive industry  – takim właśnie sektorem jest winiarstwo – to branża w której trzeba ponieść ogromne nakłady inwestycyjne na samym początku drogi. Jakby tego było mało, czas zwrotu samej inwestycji to średnio 20 lat! – i to jeszcze zakładając, że przez ten okres ilość zebranych winogron będzie stabilna, co oczywiście jest mało realne bo sezon sezonowi nie równy. Uwierzcie mi, znam o wiele lepsze możliwości inwestycyjne niż winiarstwo.

Do powyższego obrazka dodajmy teraz uprawę ekologiczną. Może klimat się ociepla, ale z własnego doświadczenia wiem, że zmiana klimatyczna to nie jest krzywa prosta tylko bardziej sinusoida; mamy bardzo ciepłe i suche lata jak 2018 czy 2019 ale też lata deszczowe jak 2017 czy 2020. Jakby nie liczyć, nadal znajdujemy się w zimnym obszarze klimatycznym i presje grzybowe (mączniaki oraz szara pleśń) czy przymrozki to nieustanie składowe każdego sezonu.

Ponadto, w uprawie ekologicznej nie mamy tak silnych środków ochrony jak w uprawie konwencjonalnej, dlatego naszym głównym orężem w walce z chorobami to prewencja. Oznacza to, że my, winiarze ekologiczni, musimy wykonywać więcej zabiegów mechanicznych czy ręcznych aby nie dopuścić do infekcji. To powoduje, że uprawa ekologiczna w Polsce jest 20-30% droższa niż uprawa konwencjonalna. 

Problemem jest to, że my, winiarze ekologiczni, musimy sami “zjeść” te dodatkowe koszta uprawy ekologicznej ponieważ przy już wysokich cenach polskich win, wyśrubowanie ich jeszcze wyżej oznaczałoby dobitne harakiri dla winiarza. W markecie, marchewka ekologiczna może być dwa razy droższa i wszyscy to akceptują, ale czy ktoś kupi polskie wino ekologiczne za 120zł prosto od winiarza? Wątpię. Tak więc, z perspektywy ekonomicznej, winnica ekologiczna to ślepa uliczka.

To prawda, że świadomi konsumenci są gotowy zapłacić wyższe ceny, ale prawdą jest też, że przeciętny krajowy konsument nie widzi wartości dodatniej win ekologicznych. Chociaż świadomość zdrowego jedzenia nad Wisłą już się raczej zadomowiła, nadal dla przeciętnego konsumenta, wino to wino. I tutaj stajemy przed ogromnym wyzwaniem edukacyjnym. 

Od razu zaznaczę, że jestem ostatnia osobą, która powie, że wino ekologiczne jest zdrowe. W winie jest alkohol i dopóki on będzie, dopóty wino, niezależnie w jakiej formie, zawsze będzie niezdrowym napojem. Możemy między bajki wsadzić sobie stwierdzenia, że wino czerwone jest zdrowe, bo tak, zawiera antyoksydanty i tak, to i owo może być dla nas pożyteczne, ale w ilościach jeden do dwóch kieliszków tygodniowo – a który pijca wina będzie realnie ograniczał się do takich ilości?

Jednak, będę też osobą, która powie, że wino ekologiczne jest zdrowsze od konwencjonalnego ponieważ nie ma chemii dodatniej. Szokującym jest, przynajmniej szokującym było dla mnie jak się o tym dowiedziałem, że wino jest jednym z ostatnich produktów spożywczych, na których etykietach, za wyjątkiem siarczanów, producent nie musi napisać co jest w środku! Nie jest tajemnicą, że wino marketowe ma pełno chemii; lwia część tej chemii pochodzi z oprysków i nawozów, ale też jest ona dodawana już w przetwórni w formie enzymów, utrwalaczy koloru, konserwantów i stabilizatorów. Nikt tego nie ukrywa, wystarczy odpalić wujka googla i poszukać.

Ja zawsze ludziom tłumaczę, że wino to taki żywy stwór, nieustanny proces chemiczny. Wino cały czas się zmienia. Zwłaszcza w przypadku wina czerwonego, często pijcy kupują sobie cały karton danego rocznika aby co rok otworzyć jedną butelkę i ją porównać – bo z biegiem czasu zmienia się profil aromatyczny takiego wina i jeszcze bardziej układają się garbniki. Aby tak się jednak stało, wino potrzebuje stosunkowo chłodnej temperatury i ciemności.

Teraz, wyobraźcie sobie, jak idziemy do supermarketu i zwykle zaraz za nasłonecznioną witryną sklepową i kasami stoją regały z winem, często w przeźroczystych butelkach. Tak sobie tam stoją i smakują tak samo nawet po dwóch latach. Proszę państwa, cudów nie ma! Normalne wino w takich warunkach przechowywania dawno by się zepsuło.

Dlaczego więc produkujemy wina ekologicznie? Zawsze się uśmiecham pod nosem kiedy słyszę, że robię wino ekologiczne ponieważ to jest modne. Nic bardziej mylnego. Jak staram się pokazać, za tą modą nie idą – bardziej wychodzą – pieniądze.

U nas ten powód wynika ze spojrzenia na świat. Niezależnie od winiarstwa, osobiście jestem przekonany, że wszystkie tak zwane “choroby cywilizacyjne”, czyli raki, alergie, autyzm i inne zaburzenia które nagle wyskakują nie wiadomo od czego, są w dużej mierze spowodowane tym, co wkładamy w nasze żołądki. Chemia, niestety, jest dzisiaj wszędzie – w naszych ubraniach, w materiałach budowlanych, w jedzeniu, nawet w winie. To, że robimy wina ekologiczne, jest w małym stopniu naszym osobistym protestem wobec chemizacji świata. Ponadto, gdy decydowaliśmy się na założenie winnicy, ważne było dla nas aby żyć w symbiozie z eko-systemem i glebą. To są prawdziwe powody, dlaczego dzisiaj produkujemy wina ekologiczne wbrew rozsądkowi ekonomicznemu. Mam oczywiście nadzieje, że z czasem, coraz więcej konsumentów podzieli nasze spojrzenie i będą świadomie sięgali właśnie po tego rodzaju wina. 


Scroll to top