Blog o Polskim Winie

jak powstaje polska winnica

Wszystko zaczęło się od kaca

Nie tego moralnego, ale tego fizycznego, porannego kaca od wina. Budziłem się i ten okropny kac. Któregoś wieczora, przez przypadek, wypiłem butelkę wina bio, już nie pamiętam czy ją kupiłem czy dostałem w prezencie, chyba raczej to drugie. I wtedy, to znaczy, następnego ranka, mnie uderzyło, albo inaczej, zdałem sobie sprawę, bo byłem w pełni świadom, że nie boli mnie głowa, kaca nic a nic.

(więcej…)

Jak zakładamy winnicę, cz 29: epilog

Podróż ta powoli dobiega końca. Może precyzyjnie trzeba powiedzieć, że to pierwszy etap tej podróży dobiega końca. Trzy lata od pierwszych zasadzeń, a w sumie cztery lata pracy nad tym projektem. Od kikutów skoszonej kukurydzy które dziarsko wystawały w momencie przejęcia pól, do pierwszych butelek wina, które już powstają.

(więcej…)

Jak zakładamy winnicę, cz. 28: Kotek, czarny kotek

Na ten dzień czekałem dwa miesiące. Dzień, w którym wsiądę w ciągnik i okopie rzędy. Dzień, w którym słońce zaświeci, a co ważniejsze, gleba wyschnie na tyle aby nie doświadczać slalomu gigant w dwutonowym wehikule.
(więcej…)

Jak zakładamy winnicę, cz. 27: Archipelag Gułag

Czasami winiarz modli się o deszcz. Nie o deszcz co doda życia latorośli, lecz o deszcz co doda życia winiarzowi. Bo wtedy taka kreatura ma szansę, choćby na chwilę, powrócić do świata żywych, wstać później, wypić powolnie espresso, wziąć długą kąpiel i ogolić się (jeżeli to on, chyba, że ona też się goli).
(więcej…)

Jak zakładamy winnicę, cz 26: Szybka sobotnia akcja

To miała być szybka sobotnia akcja. Ostatni oprysk w tym roku. Maks trzy godzinki. Zamiast tego, mija już godzina siódma a końca nie widać.

(więcej…)
Scroll to top