fbpx

Opowieść w formie bloga

od kukurydzy korzenia po butelkę wina

Zakładamy Winnicę, cz. 14: Migawki z samej góry

Pędzę przez Zalas, wieś obok Rybnej, tabliczka z nazwą miejscowości zamazana grafiti, stacja radiowa z krakowskiej samoistnie zmienia się na słowacką, z głośników rozbrzmiewa Forever Young grupy Alphaville. Sadzenia dzień drugi.

Jest za łatwo. Pojazd ni to ośmiornica, ni słoń z ogonkiem, snuje się po miedzy pozostawiając za sobą drobne odchodziki. Lecz przy bliższej inspekcji to nie odpady, to sadzonki winogron.

Co przeraża to rozmiar: 3 hektary, 15 tysięcy sadzonek, idziesz i końca nie widać.

Chodzę jak zombi, od rzędu do rzędu, raz pod górę, raz z górki. Damian, agronom a jednocześnie główny motorniczy tego słonia, krzyczy, że jest to “spacer rolnika”. Czasami się schylam aby odsłonić sadzonkę, głęboko schowaną pod warstwą ziemi, czasami jednak tylko nogą odpycham kamienie. Dzieci, moje dzieci. Wpadam w trans i chodzę tak, kilometrami.

Poznaję bezwzględność natury, jej spokój i cierpliwość a zarazem bezlitosność. Słońce pali, chce się pić niemiłosiernie. Uciekać jak najdalej, ale to przecież na własne życzenie.

Scroll to top