Opowieść w formie bloga

od kukurydzy korzenia po butelkę wina

Jak zakładamy winnicę, cz 19: Koniec sezonu

Koniec sezonu ma swoje plusy i minusy. Plusem jest to, że człowiek wreszcie może się wyspać, wypić dwie kawy bez paniki, pobawić się z dzieckiem i porozmawiać z żoną, chyba w tej kolejności.

Continue Reading

Jak zakładamy winnicę, cz. 18: Blisko końca

Monotonia, słowo bliskie temu kto uprawia winorośl. Monotonia oznacza rytm. Stałe, tonowe przemieszczanie się w dół i w górę rządka, wpatrywania się w setny krzak, wyłączanie myśli i włączanie mózgowego auto pilota.

Continue Reading

Jak zakładamy winnicę, cz 17: Żywioł

Żywioł. Nie wiem jak w Wikipedii, ale w mojej osobistej encyklopedii to draństwo. W dziesięć minut potrafi zamienić nadzieje w beznadzieje, miłość w czystą złość. Taką moc ma żywioł a taką niemoc odkrywam w sobie.

Continue Reading

Jak Zakładamy Winnicę cz. 16: Te cholerne mszyce

Prowadzenie winnicy to jednak forma masochizmu. Nie może być innaczej, bo nie dość, że słono bulisz za wejściówkę do tego teatru życia, to zaraz po przekroczeniu progu bezzębna bileterka oznajmia, że podczas tego przedstawienia coś Ci przywali, tylko ona, z racji sędziwego wieku, już nie pamięta co i dokładnie kiedy.

Continue Reading

Zakładamy Winnicę, cz. 15: Chwaścik, biedroneczka i żuczek

Jak podekscytowana dziewica, biegam w międzyrzędach, odkopuję sadzonki i przeżywam. Przeżywam pierwszy wybijający pączek, pierwszy chwaścik, pierwszą biedronkę lub innego żuczka.

Continue Reading

Scroll to top